A to the K

14 10 2011

AKROBATIK
Absolute Value
Fat Beats
2008

Gdybym miał wymienić najlepszych MC’s, ksywa Akrobatika nie znalazłaby się raczej w pierwszej dziesiątce, pięćdziesiątce czy setce. Bostoński raper nie przyszedłby mi na myśl nawet jeśli wybór ograniczałby sufit muzycznego podziemia. The Perceptionists to grupa Mr’a Lifa, a Massachusetts nie kojarzy mi się z niczym, a już na pewno nie z hip-hopem. Jareda Bridgemana trudno jednak nie zauważyć i nie jest to kwestia – tylko i wyłącznie – jego postury. Pozbawione gangsterskich przechwałek i tanich prowokacji, przesycone pewnością siebie i naładowane punchline’ami wersy rapera, stawiają skróconą wersję jego ksywy w nowym świetle. Ci, których nie przekonują rusznikarskie porównania, powinni zerknąć na listę gości przewijających się przez wydany w 2008 roku, album. B-Real, Chuck D, J Dilla czy Beatminerz zajmują wysokie miejsca na moich prywatnych listach najlepszych nawijaczy i producentów.

Poniżej numer na którym stemple jakości postawili – obok Akrobatika – odpowiedzialny za produkcję J Dilla i gościnnie pojawiający się za mikrofonem Talib Kweli:

Reklamy




Muzyka Miasta Vol. 2: Los Angeles

18 07 2011

Niemożliwym zdaje się być tańczenie o architekturze – do czego mówienie o muzyce porównał Frank Zappa – jednak dźwiękiem oprowadzać po własnej okolicy, już tak trudno nie jest. Codziennie mijane budynki kładą się cieniem na kompozycjach tysięcy miejskich twórców. Znane z widzenia twarze odbijają się w ich albumach i singlach. Wdzierająca się w nozdrza, metropolitalna atmosfera spowija ich brzmienie.

Klimat Los Angeles od dekad sprzyjał pracy instrumentalistów i wokalistów. Sprzyjał też uprawie roślinności, która nieraz inspirowała twórczość owych muzyków. Producenci hollywoodzkich filmów, w Mieście Aniołów znajdują zwykle kryminalne intrygi i zakulisowe plotki, wspomagany przez płockiego DJ’a/producenta rsp, kolektyw Black Star Liner, w kalifornijskim słońcu szuka natomiast ciętych wersów, syntezatorowych popisów i kosmicznych perkusji.

Laibackowy styl hip-hopowych nawijaczy, rozklekotane produkcje beatowych producentów i melodyjne riffy plażowych panczurów złożą się na kompleksowy przewodnik po ulicach i obrzeżach LA. Twarde, zasady gangsterskiej rzeczywistości wyłożą MC’s noszący czerwone i niebieskie barwy, a nadmorski krajobraz znajdzie swoje odbicie w ciepłych soulowych samplach. Radio Roxy z Miasta na kilka godzin zmieni swoją długość i szerokość geograficzną.

„Welcome Everybody to the Wild, Wild West”
Dr Dre

23.07.11
Radio Roxy z Miasta
ul. Chmielna 9a
Warszawa
start: 21.00
wjazd: free





West Coast vs East Coast

8 07 2011

WC
Guilty By Affiliation
Lench Mob
2007

KEITH MURRAY
Rap-Murr-Phobia (Fear Of Real Hip-Hop)
Koch
2007

Co poniektórzy ortodoksi za takie zestawienie pewnie srodze się wkurzą. Obydwaj MC’s najbardziej aktywni byli w okresie mocnego podziału na east i west coast. WC należący do owianego złą sławą – Westside Connection dobrze pamięta czasy dissów skierowanych pod adresem nowojorczyków, a Murray, mimo, że bardziej zajęty był własnymi beefami, zawsze sławił Wielkie Jabłko. W 2007 roku, gdy większość raperów ponad podziałami dążyła do… zdobycia kasy, nagrali po dobrym, „klasycznie” brzmiącym albumie. Dub-C, choć obecny na scenie jest już ponad dwie dekady, nigdy nie wyszedł z cienia zachodnich gigantów. Keith wszystkie swoje szanse przesiedział w więzieniu. Przy wsparciu – odpowiednio – Ice Cube’a i Erica Sermona, albumami „Guilty by Affiliation” i „Rap-Murr-Phobia”, po raz kolejny pokazali, że należy się z nimi liczyć. Przestępcze opowieści z ulic LA uderzają swoją surowością, podczas gdy szalone słowotwórcze akrobacje Murray’a są jedynie „przykrywką” dla równie agresywnych treści. Twarda prostota i wariacka zabawa (ciętym) językiem. W tle stopy i werble wybijają równe tempo. Potężny bas z charakterystycznymi piszczałami kontra mocne bębny doprawione samplami. Do tego inaczej rozłożone klawisze i mamy definicje groove’u z dwóch stron Ameryki. „G-funk” i „da funk” wzbogacone o kilka współczesnych patentów producenckich. Mocne tło dla wspieranych przez swoje ekipy autorów albumów. Choć na krążkach przewijają się takie postaci jak Snoop Dogg i The Game, czy – z drugiej strony – Redman i Method Man, to WC i Keith Murray pozostają ciągle na pierwszym planie.

Poniżej singlowe numery z obu albumów:





Muzyka Miasta Vol. 1: Nowy Jork

5 07 2011


Niemożliwym zdaje się być tańczenie o architekturze – do czego mówienie o muzyce porównał Frank Zappa – jednak dźwiękiem oprowadzać po własnej okolicy, już tak trudno nie jest. Codziennie mijane budynki kładą się cieniem na kompozycjach tysięcy miejskich muzyków. Znane z widzenia twarze odbijają się w ich albumach i singlach. Wdzierająca się w nozdrza, metropolitalna atmosfera spowija ich brzmienie.

W trakcie trwania XX wieku Nowy Jork doczekał się wielu muzycznych kronikarzy. „NY State of Mind” Nasowi przywodzi na myśl przestępstwa. Kolektywowi Black Star Liner, kojarzy się natomiast z dziesiątkami genialnych utworów, które w twardych bębnach, ciętych samplach i gitarowych riffach, zawierają choćby procent miąższu z Wielkiego Jabłka.

Bujające ciepło jazzowych klasyków, surowy minimalizm boom-bapowego rapu i bezwzględna bezkompromisowość nowojorskiego hardcore’u złożą się na kompleksowy przewodnik po ulicach Bronxu, Brooklynu, Manhattanu, Queens i Staten Island. Zasady przetrwania w urbanistycznym molochu wyłożą najlepsi MC’s, a betonowy krajobraz zarysują klasyczni producenci i instrumentaliści. Warszawskie Miasto na kilka godzin zmieni swoją długość i szerokość geograficzną.

„One hand in the air for the big city”
Jay-Z

09.07.11
Radio Roxy z Miasta
ul. Chmielna 9a
Warszawa
start: 21.00
wjazd: free





Do the Right Thing. Do the Knowledge

11 01 2011

O rozgrywającym się pod koniec lat 80tych, klasycznym filmie Spike’a Lee napisano już wiele. Krytycy filmowi analizowali autorski sznyt młodego reżysera podczas gdy widzowie zastanawiali się czy Mookie zrobił, co należało rzucając śmietnikiem w okno zatrudniającej go pizzerii. Miłośnicy stand-upowych żartów śledzili potyczki słowne Martina Lawrence’a i Robina Harrisa, a melomanii – jak mantrę – powtarzali za granym przez Samuela L. Jacksona, Misterem Señorem Love Daddy’m, litanię afroamerykańskich muzyków:

Boogie Down Productions, Rob Base, Dana Dane, Marley Marl, Olatunji, Chuck D, Ray Charles, EPMD, EU, Alberta Hunter, Run DMC, Stetsasonic, Sugar Bear, John Coltrane, Big Daddy Kane, Salt ‚n’ Pepa, Luther Vandross, McCoy Tyner, Biz Markie, New Edition, Otis Redding, Anita Baker, Thelonious Monk, Marcus Miller, Branford Marsalis, James Brown, Wayne Shorter, Tracy Chapman, Miles Davis, Force MDs, Oliver Nelson, Fred Wesley, Maceo, Janet Jackson, Louis Armstrong, Duke Ellington, Jimmy Jam, Terry Lewis, George Clinton, Count Basie, Mtume, Stevie Wonder, Bobby McFerrin, Dexter Gordon, Sam Cooke, Parliament-Funkadelic, AI Jarreau, Teddy Pendergrass, Joe Williams, Wynton Marsalis, Phyllis Hyman, Sade, Sarah Vaughn, Roland Kirk, Keith Sweat, Kool Moe Dee, Prince, Ella Fitzgerald, Diana Reeves, Aretha Franklin, Bob Marley, Bessie Smith, Whitney Houston, Dionne Warwick, Steel Pulse, Little Richard, Mahalia Jackson, Jackie Wilson, Cannonball and Nat Adderly, Quincy Jones, Marvin Gaye, Charles Mingus|and Mary Lou Williams.

My natomiast przyjrzeliśmy się społecznemu kontekstowi historii brooklyńskiej pizzerii i jej tragicznego końca. Pojawiające się na murach i wypowiedziach bohaterów nawiązania do niechlubnych, rasistowskich incydentów lat 80tych, stanowią ważny fragment losów nowojorskich Afroamerykanów i ich walki o równouprawnienie w kraju równych praw i możliwości.

Tawana Brawley i pastor Al Sharpton

Tawana said the truth!

Będący tłem dla kłótni Mooki’ego i jego siostry, napis na ceglanej ścianie odnosi się do historii Tawany Brawley. Piętnastoletnia mieszkanka Nowego Jorku, została 28. listopada 1987 roku znaleziona na śmietniku nieopodal swojego domu. W podartym ubraniu i rasistowskimi epitetami wypisanymi węglem na skórze została odwieziona do szpitala. Gdy otrząsnęła się z szoku pozwała sześciu białych mężczyzn (pośród nich znajdowali się również funkcjonariusze policji) o gwałt. Sprawa sądowa zakończyła się w 1988 roku uniewinnieniem wszystkich domniemanych sprawców, a ich prawnicy wytoczyli Afroamerykance proces o oczernianie ich klientów. Wyrok został wydany na podstawie zeznań świadków, którzy zeznawali, że widzieli Brawley w czasie kiedy była ona rzekomo uprowadzona. Na jej ciele nie znaleziono również żadnych obrażeń.

Jean-Michel Basquiat - Defacement. The Death of Michael Stewart

Radio Raheem, Radio Raheem!

Sposób w jaki policjanci „uciszają” wielkiego miłośnika Public Enemy przywodzi na myśl inny rasistowski incydent w burzliwych lat 80tych. 25. letni, nowojorski writer Michael Jerome Stewart zmarł 28. sierpnia 1983 roku po 13 dniach spędzonych w śpiączce. Skutego i nieprzytomnego do szpitala przywieźli go funkcjonariusze policji. Oskarżony o niszczenie mienia publicznego, napaść na policjanta i próbę ucieczki, młody Afroamerykanin, zdaniem koronera, zmarł na skutek niewydolności serca. Liczne obrażenia ciała nie podważyły diagnozy lekarza. Dopiero protesty czarnoskórej społeczności doprowadziły do ponownego rozpatrzenia sprawy. Powtórna autopsja wykazała, że ofiara została uduszona. 24. listopada 1985 roku sąd trzeciej instancji ostatecznie uniewinnił sześciu oskarżonych funkcjonariuszy. Wszyscy byli biali. Tak policjanci, jak i wydający wyrok przysięgli.

Eleanor Bumpurs

Eleanor Bumpurs

Jednym z haseł wykrzykiwanych w finałowej scenie, przez żądny „sprawiedliwości” tłum, jest imię i nazwisko tragicznie zmarłej, starszej Afroamerykanki. 29. października 1984 roku, Eleanor Bumpurs miała zostać eksmitowana z wynajmowanego mieszkania w kamienicy na nowojorskim Bronx’ie. Zalegająca z czynszem za cztery miesiące kobieta nie chciała wpuścić nikogo do mieszkania. Gdy drzwi wyważono, zaatakowała ona policjantów nożem. Kiedy kobiecie udało się powalić jednego z funkcjonariuszy na ziemię, inny oddał do niej dwa strzały ze strzelby. 66-letnia kobieta została wcześniej zdiagnozowana jako chora psychicznie. Wiele lat trwały procesy w których oskarżano policjantów o nadmierne użycie siły, a pracowników administracji budynku o zaniedbania. Skazani zostali jedynie ci ostatni.

Prostest pod sądem rozpatrującym sprawę "Howard Beach"

Howard Beach! Howard Beach!

Rozwścieczony tłum skanduje również nazwę jednej z nowojorskich dzielnic. 20. grudnia 1986 trzech Afroamerykanów (Michael Griffith, 24, Cedric Sandiford, 36, and Timothy Grimes, 20), po tym jak zepsuł im się samochód, zatrzymało się w restauracji „New York Pizzeria” w zamieszkałym głównie przez włochów, rejonie Howard Beach. Gdy wchodzili do lokalu ktoś rzucał w ich stronę rasistowskie obelgi. Gdy wychodzili, grupa białych nastolatków rzuciła się za nimi w pościg. Grimesowi udało się uciec, Sandiford został dotkliwie pobity, a Griffith biegnąc w przerażeniu, wpadł pod koła samochodu i zginął na miejscu. Jednym z napastników okazał się być syn policjanta, Robert D. Riley. W zamian za uniewinnienie zeznawał on przeciwko pozostałym agresorom. Jedenastu oskarżonych otrzymało wyroki za nieumyślne spowodowanie śmierci, napaść i wzniecanie zamieszek. W podobnych okolicznościach 23 sierpnia 1989 roku zginął nastolatek Yusef Hawkins, a 22 czerwca 1982, pracownik warsztatu samochodowego Willie Turks. Skazujący zabójców mechnika, sędzia, w mowie końcowej powiedział, że „Na Dziesiątej Alei miał miejsce lincz. Brakowało tylko sznura i drzewa.”





Fight the P…retences

25 10 2010

Night Catches Us (Zapada noc)
reż Tanya Hamilton
scen. Tanya Hamilton
zdj. David Tumblety
muz. The Roots
wyk: Anthony Mackie, Kerry Washington, Jamie Hector, Wendell Pierce, Amari Cheatom
USA 2010

„Kałasznikow jest mikrofonem uciśnionych”. W rękach większości afroamerykańskich reżyserów, to film pełni rolę karabinu. Strzały ostrzegawcze przykuwają uwagę. Krążący w okolicach serca, czerwony punkt, nie pozwala oderwać wzroku od ekranu. Załadowana w rolkę filmu, broń palna wymusza posłuch i uwagę. Narzędzia nigdy nie miały być ładne i ciekawe. Miały być skuteczne. W przeważającej większości przypadków, „czarne kino” jest nośnikiem idei, nie formy. Faktu, nie fabuły. „Prawdy”, nie kłamstwa. „Zapada noc” („Night Catches Us”) jest kolejnym przykładem filmu interwencyjnego. Kolejnym wyimkiem z – pełnej białych plam – historii afroamerykańskiej walki o pełnię praw i swobód. W przeciwieństwie do czarno-białych przypowieści o cierpieniach i odwadze potomków niewolników, film Tany’i Hamilton wymyka się jednak schematom. Choć biali pojawiają się na ekranie właściwie tylko w zwiastujących kłopoty mundurach, czarni bohaterowie rzadko kiedy są bezbronnymi ofiarami rasistowskiego systemu. Biały jak zwykle jest uosobieniem diabła, czarnym brakuje jednak boskiej dobroci i łagodności*. Czy toczy się na polach bitew, czy na ulicach, wojna nie obywa się bez ofiar, a jej skutki odczuwają najboleśniej niewinni.
Dekadę po dramatycznych wydarzeniach lat 60tych, w 1976 roku, Marcus wraca do Filadelfii. Nad byłym członkiem Czarnych Panter wisi odium zdrajcy. Jego najbliższy kumpel został zabity w policyjnej zasadzce, której powodzenie zależało od prawdomówności informatora. Rodzinna dzielnica wita syna marnotrawnego z nieufnością. Przyjazne dusze, Marcus znajduje w żonie towarzysza broni i jego młodej córce. Wrogów szukać nie musi…
Wątek miłosny wikła się w kryminalną intrygę, podczas gdy ciepłe, „żywe” kadry idą w parze z funkowym groovem Rootsów. Rzemieślnicze aktorstwo i płycizny scenariusza pozostają w cieniu wysmakowanych zdjęć i muzyki. Na szczęście prosta, serialowa wręcz fabuła stała się dla Tany’i Stephens przyczynkiem do rozważań natury społeczno-historycznej. „Zapada noc” nie jest jednak kolejnym freskiem obrazującym odwagę i poświęcenie Czarnych Panter. Wywrotowe hasła nierzadko okazują się być preparowane przez FBI, a zapalczywość w walce zawsze prowadzi do tragedii. W kontekście martyrologicznych obrazów w których ubrani w skóry i berety bojownicy przeciwstawiani są białej sile, a jedyni afroamerykańscy antagoniści omamieni są podrzucanymi przez rząd narkotykami, „Zapada noc” wypada obrazoburczo. Czarne kino niesie na sztandarach przemilczane wydarzenia i zniesławiane fakty. W walce o prawdę, łatwo jednak o idealizację. Wydobywając na powierzchnię, przez lata fałszowaną historię, wielu twórców omija jej czarne karty. Tanya Stephens daje widzom szerszą perspektywę. Czarne Pantery w jej filmie, są ludźmi, nie pomnikami. Emocjom pozwalają górować nad rozumem, a nad słuszną sprawę potrafią postawić własny interes. Walka z niesprawiedliwością, pozostawia tyle samo blizn, co każda inna. Niczym niezmącona czerń i biel w naturze nie istnieje. Ani na skórze, ani w ludzkich postawach.

* Nawiązanie do jednego z dogmatów czarnego islamu, hasła: „Black man is God, white man is Evil”





Soundtrack for a Revolution

22 10 2010