Black Cowboys

30 03 2010

„There a man’s work was to be done, and a man’s life to be lived,
and when death was to be met, he met it like a man.”

Nat Love aka Deadwood Dick

„One of every three cowboys was black,
but if you watch tv, you never know that”

Intelligent Hoodlum

Dawno, dawno temu na dzikim zachodzie czarny kapelusz zwiastował kłopoty. Pod szerokim rondem kłębiły się ciemne myśli i mroczne zamiary. Czarny charakter poza cierpieniami uciskanych wieśniaków i stratami w bankowych kasach, wpływał również na kolor nakrycia głowy. Odcień skóry natomiast nie miał większego znaczenia. Świat skąpany w pustynnym pyle i taniej whiskey dzielili między siebie praworządni biali, wyjęci spod prawa biali i dzicy Indianie. Rola potomków afrykańskich plemion sprowadzała się do zbierania bawełny, usługiwania możnym i bycia raz po raz linczowanymi. Z rzadka uwalniał ich z plantacji co bardziej dobroduszny nosiciel białego kapelusza.

Obraz dzikiego zachodu budowany przez hollywoodzkie produkcje daleki jest jednak od prawdy. Arbitralny dualizm postaw i kolorystyczne dystynkcje nie są jedynymi uproszczeniami na jakie poszli możni filmowego biznesu. Romantyczny mit twardych, lecz honorowych czasów odbrązawiać zaczęły spaghetti westerny, kino eksploatacyjne i rzadkie współczesne nawiązania do kowbojskiego etosu. Bezwzględność, chciwość i tchórzostwo pierwszych budowniczych amerykańskiego mitu dopiero w latach 60tych zyskały swój bliższy prawdy obraz na celuloidowej taśmie. Strzały w plecy i niosące zarazę koce darowane Indianom pojawiły się na ekranach kin wraz z szarzeniem kapeluszy i postaw.

Bose Ickard

Bohaterowie kilku niszowych produkcji i postać Neda Logana z „Bez przebaczenia” Clinta Eastwooda nie jest jednak godną reprezentacją jednej trzeciej kowbojskiej braci, którą według szacunków historyków, tworzyli przymusowi afrykańscy emigranci. Czterdzieści akrów i muł obiecywane niewolnikom gotowym za cenę wolności walczyć w Wojnie Secesyjnej, szybko okazało się być mrzonką, a coraz większe liczby zwolnionych ze służby i zbiegłych czarnoskórych za wszelką cenę starało się wyżywić rodziny.

Zachód był dziki, a jedynym prawem rządzącym w pustynnych i podmokłych Stanach amerykańskiego interioru, było prawo naturalne. Przetrwać mieli szansę tylko najsilniejsi. Ranczerzy najmujący do pracy przy krowach nie zwracali uwagi na kolor skóry. Życie kowboja zwykle trwało zbyt krótko by odrzucać kandydatury na podstawie nieistotnych szczegółów. Liczyła się odwaga, spryt i szybkość z jaką dobywało się broni. Kuli koniokradów i bandytów nie interesowała rasa czy pochodzenie.

Bill Pickett

Jedna z legend na temat powstania zawodu kowboja opowiada historię właściciela ziemskiego, który zaskoczony łatwością z jaką niewolnicy przy pomocy kawałka sznura i psów pasterskich potrafili okiełznać stada liczące setki krów – mimo groźby ucieczki – kierował ich samotnie na prerie. Resztę historii swoimi czynami spisali Bose Ickard, Bill Pickett czy Nat Love.

Wiek osiemdziesięciu sześciu lat, którego dożył Bose Ickard musiał budzić szacunek na dzikim zachodzie na którym osiągnięcie pełnoletności było nie lada sukcesem. Nikt nie zwracał uwagi na kolor skóry Billa Picketta, kiedy ten przeskakiwał z galopującego konia na biegnącego obok byka, by po kilku chwilach panowanie nad nim udowodnić trzymając się jedynie jego górnej wargi… zębami. Znanemu też jako Deadwood Dick, Natowi Love plemię Akimel O’odham w którego ręce wpadł podczas jednego ze spędów bydła, darowało życie ze względu na jego umiejętności. Z dwunastostrzałowego pistoletu w dziesiątkę trafiał dwanaście razy.

Nat Love

Jeszcze długie dziesiątki lat mających czekać na owo miano Afroamerykanów w siodle nie dosięgał wszechobecny wówczas rasizm i prześladowania. W liczących zwykle sześć do ośmiu osób grupach kowbojów było zazwyczaj dwóch-trzech czarnoskórych. Sukces przeprawy zależał od zgrania całej ekipy. Indianie i bandyci, wilki i węże, rwące strumienie i zdradliwa pogoda, znosiły wszelkie podziały, a strzały i kule dosięgnąć mogły wszystkich.

Nieliczni jednak wiedzieliby o istnieniu czarnoskórych kowboi, gdyby nie afroamerykańska kultura popularna. Filmy akcji i hip-hopowe wersy, poza naukowymi opracowaniami, stanowią jedyne źródło wiedzy na temat co najmniej 5000 pominiętych przez Hollywood jeźdźców i rewolwerowców.

W okresie popularności blaxploitation, western podobnie jak inne gatunki kina rozrywkowego został „przemalowany na czarno”. Filmy takie jak „The Legend of Nigger Charley” (1972) czy „Boss Nigger” (1975) w których tytułowe role grał gwiazdor nurtu Fred Williamson, zrobione zostały przez białych reżyserów, a ich jedynym celem było przyniesienie wytwórni jak największych zysków. Choć pokazywały nieobecne wcześniej w kinie obrazki Afroamerykanów w kowbojskich kapeluszach wymierzających sprawiedliwość białym rasistom, ich celem nie było uświadamianie.

Bliżej prawdy chciał dotrzeć w filmie „Posse” (1993) Mario van Peebles, jednak historia poszukiwania sprawców linczu dokonanego na ojcu bohatera, bardziej niż odbiorców demaskatorskich obrazów Melvina van Peeblesa, zaspokoi widzów mocnego kina akcji.

Po obejrzeniu „Opowieści o Jesse’m Lee” na dłużej w pamięci zostaje jedynie soundtrack z wybijającymi się przed szereg numerami Melvina van Peeblesa (poetycki spoken-word w utworze „Cruel Jim Crow (Posse Don’t Play That)”), Sounds of Blackness (gospelowy „Freemanville (Homecoming)”) czy David & David (folkowa ballada „Free at Last”). Tylko singlowy „Posse (Shoot ‚Em Up)” autorstwa znanego później jako Tragedy Khadafi, rapera posługującego się ksywą Inteligent Hoodlum roztrząsa kwestie wypaczonego obrazu „biało-czerwonego”, dzikiego zachodu.

Po motywy rodem z czarnego westernu na swoich albumach, klipach czy okładkach sięgnęli też między innymi Eek A Mouse, Jeru The Damaja czy Sadat X, którego pierwszy singiel z debiutanckiej solowej płyty „Wild Cowboys” pełen jest nawiązań do stylistyki dzikiego zachodu tak wersach i podkładzie, jak i teledysku.

Reklamy

Działania

Informacja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s




%d blogerów lubi to: